sobota, 23 kwietnia 2011

" Addio, pomidory !

...addio, utracone,
Przez długie, złe miesiące wasz zapach będę czuł !
Addio, pomidory, addio ulubione,
Słoneczka zachodzące za mój zimowy stół... "

Ech ech ech.. z pomidorami to jest zimą tragedyja..
niby są a w sumie to ich nie ma..
a jak już zobaczę duże ciemnoczerwone całkiem ładnie pachnące
i pokuszę się na takowe , to i tak zawsze rozczarowuję się smakiem..
bo nie ma jak te polskie..sezonowe...
za których smakiem tęskni się szczególnie zimą..
Takie pomidory rosły u mojej babci, pamiętam jak rozkładała jeszcze zielonkawe na nasłonecznionym parapecie, a ich zapach wypełniał całą altankę.
Tak sobie w słońcu dojrzewały, a ja nie mogłam się doczekać..
Niesamowite, że pomimo iż minęło ponad 20 lat, ilekroć poczuję prawdziwe pomidory
od razu przed oczami mam ten obraz..

Nie tylko kubki smakowe ale i organizm mój ostatnimi czasy zaczął dawać znak,
że trzeba zażyć pomidora.. :)
i tym oto sposobem,przez cały tydzień
wręcz do znudzenia jadłam suszone pomidory.
[to w ramach buntu przeciwko tym sprowadzanym]

Koty co prawda mają w nosie pomidory, ale słonkiem nie pogardzą..
Iskierek łapie każdy promyczek na swoim ulubionym parapecie..
a wykłada się, a wywija, gotuje się kot w słońcu ile tylko ma sił..
czasem się nie mogę nadziwić, że tyle futra ma na sobie a słońca i żaru jej nigdy za wiele.
Jaśminka też tęsknie wypatruje słońca.. zwłaszcza, że ostatnimi czasy pogoda była paskudna
no i zima taka długa..
a wiadomo, że jak słonko jest, to i na balkonie się można powygrzewać,
motylki, ćmy i inne ustrojstwa się pojawiają dostarczając kotom rozrywki
no w ogóle klawo jest :)

Penne z suszonymi pomidorami, szpinakiem i krewetkami przygotowywałam sama..
Koty jakieś takie tęskno-rozleniwione były..
Jaśminek wypatrywała z nadzieją choćby jednej wiosennej muchy i nawet o dziwo
zapachkrewetek jej nie zwabił do kuchni.. Iskierek wylegiwała się na łóżku i tylko tęsknym miaukiem
przywołała mnie na chwilę do siebie na mizianie..
No nic.. rozumiem.. każdego taki zimowy marazm może dopaść..
Szczęśliwie dziś już wiosna daje o sobie znać pełnym liściem,
więc niebawem ruszamy w kuchni pełną parą.. ;)



W tym miejscu przesyłam ukłony i pozdrowienia dla Pana Wiesława Michnikowskiego,
którego szczerze wielbię, podziwiam i który nieustannie mnie zachwyca !
Wątpię, żeby Pan Wiesław czytał Kuchnię z kotem.. ;)
ale niech te ciepłe myśli idą w przestrzeń..
może kiedyś do niego dotrą .








Penne z krewetkami , szpinakiem i suszonymi pomidorami


Pół opakowania makaronu penne

słoiczek suszonych pomidorów
krewetki drobne [ilość do wyboru]
1/3 opakowania szpinaku mrożonego siekanego
pół kieliszka białego wytrawnego wina
sól, pieprz, łyżeczka masła, ząbek czosnku
świeża bazylia
parmezan
Na patelni roztapiam masło, dodaję rozmrożone krewetki i wyciskam ząbek czosnku, smażę krótką chwilę i zalewam winem. Gotuję 2 minuty a następnie dodaję szpinak. Przyprawiam solą i pieprzem.
W międzyczasie siekam drobno pomidory i bazylię.
Do ugotowanego al dente makaronu wsypuję dwie łyżki parmezanu i mieszam na wolnym ogniu do rozpuszczenia się sera, dodaję krewetki ze szpinakiem i suszone pomidory.
Całość posypuję świeżą bazylią.

Wyjątkowo nieskomplikowany przepis ;)


Lubię lubię ;)
 
Olać krewetki.. gdzie jest słonko ?

No gdzie? Albo choćby muszka czy motylek?
W taką pogodę to się nawet gotować nie chce.. od biedy możemy się poprzytulać :)


Misia moja wioSenna
O.. Jaśminek jednak chyba coś wyniuchał swoim ogromnym Jaśminowym noskiem
Penne z krewetkami , szpinakiem i suszonymi pomidorami... Smacznego ! :)



1 komentarz:

  1. Obecnie jestem daleko od swojej kocicy i jak patrze na Twoje koty i ich kocie miny to mi tak teskno za moi dochowcem ... :(
    Cudne koty i ambitne potrawy :)

    OdpowiedzUsuń